Blog > Komentarze do wpisu
Wakacje!

Było super! Jak zwykle nawiedziliśmy nasz ukochany Łagów i naszą ulubioną "Chatę pod lasem". Tym razem mieszkaliśmy w apartamencie - a co!

Było gorąco i kąpiele były wspaniałe - Maleństwo L. okazało się prawdziwą rybką i z wody by najchętniej nie wcyhodziło. Maluch T. natomiast pływać nie chciał, ale miałł bardzo ważne zadanie do wykonania - przelewanie konewką wody z brzegu na głębię z pomostu - i frajdę przy tym ogromną! Do wodnych szaleństw mieliśmy też ogromnego, dmuchanego żółwia - prezent od babci i dziadka, który za nic nie chciał zmieścić się w bagażniku, więc wywoływaliśmy furorę jeżdżąc z żółwiem przywiązanym do dachu!

Było też wakacyjne obżarstwo - pizze, omlety, gofry, frytki itp.

A najważniejsze było to, że mamy wspaniałych chłopaków wyjazdowych - grzecznych i wesołych!

A hitem okazała się pożyczona bajeczka "Ballada o grzecznym rycerzu"

Za górą wielką, stromą

w czasach niezmiernie dawnych

żył pewien mężny rycerz

ze swej grzeczności sławny.

Grzecznie rozmawiał z każdym

słów brzydkich nie używał

mile widzianym gościem

na zamku króla bywał...

A nie opodal zamku –

jak głoszą dzieje stare –

smok, groźny i podstępny,

w górach miał swą pieczarę.

Gdy noc zapadła czarna,

z jamy wyłaził skrycie

i  swoim zachowaniem

zatruwał ludziom życie.

Król z gniewu brodę targał

i – jak to często bywa –

temu, kto zgładzi smoka,

córkę swą obiecywał.

Niejeden tam już śmiałek

konno i z mieczem w dłoni

z okrzykiem – Giń, poczwaro! –

do smoczej jamy gonił.

Lecz smok tak ogniem ziajał

i  ryczał tak donośnie,

że każdy – choć odważny –

umykał, gdzie pieprz rośnie!

Wreszcie rzekł rycerz grzeczny:

-  Ja pójdę, proszę króla!

Ten smok coś tu za długo

bezkarnie sobie hula!

Poszedł. Przy smoczej jamie

przystanął w pełnej zbroi

i palcem – puk! puk! – w skałę

zapukał jak przystoi.

-  Przepraszam, że przeszkadzam –

lecz to poważna sprawa...

Chciałbym z szanownym panem,

poważnie porozmawiać.

Smok  zdębiał! Już rycerzy

przepłoszył stąd niemało ...

Teraz nie pisnął słowa.

Po prostu go zatkało!

A rycerz mówił dalej:

-  Zwykle unikam bójek,

ale się pan niestety,

okropnie zachowuje!

Niestety, ogniem zionie,

niestety, owce dusi,

więc w skórę pan, niestety,

ode mnie dostać musi!

Mam pana kolnąć  mieczem?

Czy kopią? Jak pan woli?

Ale uprzedzam z góry,

że to okropnie boli.

Więc może by pan jednak

stąd dobrowolnie poszedł.

Niechże się pan namyśli,

uprzejmie pana proszę ...

Smok tylko okiem łypnął,

podumał jeszcze chwilę

i sapnął – Chyba pójdę,

gdy mnie tak prosisz mile ...

Chociaż owieczek tłustych

spora tu jest gromada,

lecz gdy ktoś grzecznie prosi,

odmówić nie wypada.

-   Pa! Żegnam! – machnął łapą,

ukradkiem łzę starł z oka,

rozwinął smocze skrzydła,

i ...  zniknął gdzieś w obłokach.

Król z córką na zwycięzcę

już czekał na tarasie.

I weselisko huczne

wyprawił w krótkim czasie.

 

Zwłaszcza ten wytłuszczony fragment się Maluchowi T. spodobał!

Szczegóły wyjazdu w specjalnie prowadzonym dzienniku!

Ja chcę nad jezioro!!!!!!!!!

środa, 14 lipca 2010, magjack